Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania strony www. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj
×
0 0

PEACE SELLS...(2011 REMASTER)

Megadeth

Nośnik: CD

PEACE SELLS...(2011 REMASTER)
PEACE SELLS...(2011 REMASTER)

Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć

PEACE SELLS...(2011 REMASTER)

  • PEACE SELLS...(2011 REMASTER)
  • PEACE SELLS...(2011 REMASTER)
- + Dopasuj

PEACE SELLS...(2011 REMASTER)

Megadeth

Nośnik: CD

Raty online dostępne od 300,- do 20 000,-

dodaj do schowka znajdź podobny
Podziel się:
Nr albumu Nr utworu Tytuł Wykonawca Czas trwania
1 1 Wake Up Dead (2011 - Remastered) Megadeth 3:40
1 2 The Conjuring (2011 - Remastered) Megadeth 5:04
1 3 Peace Sells (2011 - Remastered) Megadeth 4:04
1 4 Devil's Island (2011 - Remastered) Megadeth 5:06
1 5 Good Mourning / Black Friday (2011 - Remastered) Megadeth 6:41
1 6 Bad Omen (2011 - Remastered) Megadeth 4:04
1 7 I Ain't Superstitious (2011 - Remastered) Megadeth 2:45
1 8 My Last Words (2011 - Remastered) Megadeth 4:49
2 1 Intro (Live) [from "PEACE SELLS..." (2011 REMASTER)] Megadeth 1:48
2 2 Wake Up Dead (Live) Megadeth 3:38
2 3 The Conjuring (Live) Megadeth 5:21
2 4 Bad Omen (Live) Megadeth 3:49
2 5 Rattlehead (Live) Megadeth 4:11
2 6 Killing Is My Business... And Business Is Good! (Live) Megadeth 3:14
2 7 Looking Down The Cross (Live) Megadeth 4:29
2 8 My Last Words (Live) Megadeth 4:42
2 9 Peace Sells (Live) Megadeth 4:27
2 10 These Boots Are Made For Walkin' (Live) Megadeth 4:07
2 11 Devil's Island (Live) Megadeth 5:18
2 12 Last Rites / Loved To Deth (Live) Megadeth 5:19
2 13 Mechanix (Live) Megadeth 4:32
5 na 5

Kup Pan pokój!

W roku pańskim 1986 Slayer spuścił ze smyczy arcybrutalny, superszybki, bezkompromisowy i kontrowersyjny „Reign In Blood”, Metallica rewelacyjny „Master Of Puppets”, który otworzył jej wrota wielkiej sławy, a Megadeth swój klasyczny manifest młodego pokolenia „Peace Sells… But Who’s Buying?”, którego nonkonformistyczne, zaangażowane politycznie teksty nie znały litości dla władz Waszyngtonu. Ten ostatni to wysokooktanowy napędzany wódką i dragami czad, obok którego nie można było przejść obojętnie i to mój ulubiony album od MegaDave’a. „Killing Is My Business... And Business Is Good” był co prawda udanym debiutem, ale następczyni bije go na głowę. Precyzyjne, mocno grane, brutalne riffy, błyskotliwe teksty, bezkompromisowa agresja czynią z tej płyty zacny zbiór hymnów thrash metalu lat osiemdziesiątych. Chociaż rzecz to oczywista i głęboko prawdziwa, że Mustaine skomponował dużo więcej równie udanych krążków i trudno zdecydować, który jest tym najlepszym, jedynym ulubionym i wyjątkowym. Nie mniej to „Peace Sells…” jest pierwszym, tak bogatym, wybitnym, zaawansowanym aranżacyjnie i zarazem dojrzałym albumem w karierze zespołu, należy mu się więc palma pierwszeństwa. Świetne teksty to jedno, a muzyka to drugie, ale to właśnie muzyka jest tu zdecydowanie najważniejszą kwestią. Skupmy się na nejlepszej moim zdaniem kompozycji… Otóż kawałek tytułowy podnosi adrenalinę jak żaden inny nagrany dotąd przez zespół utwór. To dzięki niemu zwróciłem uwagę na bandę rudego rozrabiaki i właśnie za niego pokochałem onegdaj Megadeth. Chociaż oczywiście nie tylko, jak się później okazało. Zresztą ta piosenka zrobiła zawrotną karierę również w MTV, bo została wykorzystana jako jingle. Podobno nie do końca legalnie. Dave opracował w niej ciąg wściekłych, energetycznych, rewelacyjnych, ultraszybkich riffów – prostych, ale genialnych zarazem, gęstych i mocnych, dodając do tego to charakterystyczne, niepowtarzalne basowe intro. Genialne wejście! Po czym następuje wjazd obłąkanych gitar, marszówka i kapitalne solo. W trakcie utwór gwałtownie przyspiesza, zaczyna się galopada na wysokich obrotach, riff staje się mocniejszy, wraca motyw z początku utworu, a pod koniec kolejna świetna melodyjna solówka, która przywodzi na myśl nadchodzącą apokalipsę. Mamy tu liczne przejścia, szereg doskonałych riffów, mistrzowskie budowanie mrocznego, złowrogiego klimatu. To nie tylko dynamiczna, ale również przejmująca kompozycja pełna niuansów aranżacyjnych - prawdziwy majstersztyk! Słychać w nim świetne zgranie techniczne zespołu. Chłopaki udowodnili, że są szybsi, bardziej groźni i zdecydowanie bardziej żądni krwi! Ten utwór to kwintesencja, definicja stylu gry Megadeth. Rasowy thrash o punkowym zacięciu, którego Mustaine nigdy się nie wypierał. Połamane, dość techniczne riffy, ciągłe zmiany tempa, opętańcze, zakręcone i zagrane w zawrotnym tempie solówki, no i wokal Mustaine’a - jeszcze nie tak zmanierowany i irytujący jak na późniejszych albumach. To jest esencja thrashu. Mało który zespół był tak blisko w osiągnięciu absolutu w tym gatunku, jak właśnie Megadeth na tej płycie i w tej kompozycji. Szybkiej, ale też niepospolicie melodyjnej, a przy tym cholernie bezkompromisowej, choć także chwytliwej. To kawałek który, krótko mówiąc, jest jednym z najbardziej wpadających w ucho i najniezwyklejszych w dyskografii Megadeth, a o który wciąż potykają się nawet najznakomitsi gitarzyści. Nie bez przyczyny Chris Poland przez wielu uważany jest za najlepszego gitarowego kompana lidera, a który dziś znakomicie realizuje się w… jazzie. Nawet intro na basie jest niełatwe do zagrania i wymaga od zawodnika skupienia, co przyznał sam David Ellefson. To kompozycja perfekcyjna, na którą składa się doskonale wyważona mikstura jadu i wściekłości, a także najlepsze riffy nagrane przez – moim zdaniem - najlepszy skład w historii tego zespołu. Kompozycyjne niuanse i światłocienie, w których Dave Mustaine czuje się jak ryba w wodzie, sprawiły że ten utwór jak i cały album tak wyróżniał się na tle pozostałych typowych heavy metalowych produkcji z lat ’80, pozostając świeżym do dnia dzisiejszego, podczas gdy inne thrashowe albumy z tamtych czasów, zmieszały się w jeden długi pędzący riff, który teraz często wywołuje uśmiech politowania na twarzy słuchacza. Cała płyta jest właśnie taka. Przemyślana, pełna smaczków, wyborna, ale jednocześnie wściekła i bezkompromisowa. Szczera do bólu!

Inteligentny dom to jeszcze do niedawna futurystyczna wizja z książek czy filmów science-fiction, obecnie coraz śmielej realizowana w prawdziwym świecie. Możliwość zdalnego zarządzania domowymi sprzętami, oświetleniem i energią, to atrakcyjna alternatywa dla tego, co znaliśmy do tej pory.

Grudzień to miesiąc intensywnych przedświątecznych przygotowań – poszukiwania prezentów, zakupów, gotowania bożonarodzeniowych dań. O ile świąteczne potrawy nie wykraczają poza tradycyjne menu, to wybór odpowiednich upominków dla najbliższych co roku jest nie lada wyzwaniem.

Koszt dostawy:

Zmień kod pocztowy

Sprawdź dostępność produktu w Twojej okolicy

Loader...
pixel